Wiesz w jaki sposób stworzyłam Slow Karierę?
W nieprzewidziany i było to wynikiem dość chaotycznej i impulsywnej decyzji. Nie mogłam wtedy postąpić lepiej, choć ufałam wyłącznie chęci wyrwania się. Latem 2014 roku, zrezygnowana monotonią pracy w agencji kreatywnej (byłam business managerem) rzuciłam tę pracę.
I pewnie poszukałabym innej pracy na etacie, gdyby nie to, że akurat trwały wakacje (studiowałam studia miejskie), a ja wiosną wykupiłam sobie upragnioną wycieczkę do Toskanii. Nie brakowało mi wiele do uregulowania reszty i kieszonkowego na wyjazd –
jakichś 3000 zł, ale skądś je musiałam wziąć. Już od dłuższego czasu zazdrościłam freelacerom, których widywałam w kawiarniach, jak przy kawce robili coś, dla mnie wtedy
– tajemniczego i pobudzającego wyobraźnie. Ogłosiłam się jako copywriterka i w miesiąc (!) na kilku zleceniach w stylu stworzenie tekstów na www czy oferty zarobiłam tyle, co moje koleżanki na etacie przez okrągły miesiąc.