PISANE PRZY – TYM

W pracy dla ludzi liczą się różne aspekty – niektórzy traktują ją narzędziowo, ale przykładają się do obowiązków, inni może nie są dość solidni, ale widać po nich od razu, że traktują swoją pracę poważnie. Każdy z nich w mniejszym lub większym stopniu wykazuje się stosowaniem sangenshui lub mindfluess – sposobów / stylów pracy, które zwiększają świadomość i efektywność. Nie zawsze są świadomi faktu, że właśnie to u siebie wdrożyli, niemniej jednak wypracowują dobre rezultaty.

Ja sangenshui i mindfulness stosuję świadomie i z miłością. Dziś, przy porannej niedzielnej kawie opowiem Wam o tym, co to za tajemniczo brzmiące słowa. Zamglony i szary dzień na Wsi Spokojnej, Wsi Szczęśliwej to dobry czas na usprawnianie procesów.

Niezależnie od tego, czy jesteś freelancerką, która kocha wolność czy kimś, kto woli struktury – znajdziesz w tym tekście coś, co pozwoli Ci spojrzeć na swoją pracę jak na całość / proces.

Nagromadzenie oblicz pracy.

Codziennie spotykam, mniej lub bardziej przypadkowo, dziesiątki ludzi. Idąc po centrum miasta (Od poniedziałku do piątku zwykle bywam w Częstochowie.) w szczycie sezonu pielgrzymkowego, w 37 stopniowym upale, z oczami zalanymi potem, widzę śpieszących się, ale zadbanych ludzi. Wieczorami przesiaduję w miejscach, które łączą ludzi podchodzących do pracy w zdrowy sposób – stać ich na to, żeby cieszyć się życiem, na które zarabiają. Tysiące ludzi, dziesiątki miejsc na mapie miasta. Inne oblicze pracy oglądam idąc o 7.00 rano Alejami – wtedy swój dzień zaczynają sprzątaczki. Gdzieś po drugiej stronie skrzyżowania rozkładają się babuleczki z ręcznie zrywanymi ziołami z łąk, dla których 10 zł za bukiecik to „nierozsądnie za dużo”. Ktoś kto pracuje w mieście obok dopija poranną kawę w swojej kuchni, ktoś inny stojąc w korkach rozmawia z przyjaciółmi będącymi na końcu świata. Uliczni handlarze piją poranną kawę z Maka. Podmiejskie i PKSy przeciskają się przez zatłoczone ulice, żeby ‚na placu’ wyrzucić Pięknych i Młodych – jednych idących do pracy, drugich do galerii, jeszcze innych do pracy w galerii. 

Od razu widać, kto z nich pracuje slow, a kto fast. Dotykamy tematów związanych z pracą tak zadaniowo, efektywnościowo i zarobkowo. Często się szarpiemy albo mamy do siebie żal, że pozostajemy w miejscu, które nie dość wynagradza nasze zaangażowanie. Jeśli nie mamy już cierpliwości (np. do klientów / korków) śmiejemy się – jak moja znajoma Mama ze sklepu z zabawkami. To chyba najbezpieczniejszy sposób radzenia sobie z czyimś niezrozumieniem produktu czy swoją frustracją.

Czy istnieje jakiś sposób, by podchodzić do swojej pracy płynniej, spokojniej i z większą orientacją na cel?

Tak. Pomagają w tym mindflues i sangenshui, czyli sposoby na lepszą organizację swojej pracy / efektywniejsze podejscie.

Czym jest San Gen Shui?

Filozofia San Gen Shugi wywodzi się z Japonii i jej twórcą jest przedsiębiorstwo Toyota. Jest opisem  sposobu postępowania podczas analizowania i rozwiązywania problemów jakościowych. San Gen Shugi to trzy japońskie słowa oznaczające „Filozofię trzech rzeczywistości (wymiarów)”:
– „San” – trzy,

– „Gen” – rzeczywistość,
– „Shugi” – ideologia lub filozofia.

Podejście San Gen Shugi wywodzi się z przeświadczenia, że:

– Prowadzenie analizy z dala od miejsca pojawienia się niezgodności nie jest efektywne.

– Dobrym standardem jest porównanie dobrej i złej sztuki, bądź usługi.

– Należy operować realnymi danymi, ponieważ ludzie odpowiedzialni za projektowanie, planowanie, i produkcję nie zawsze są świadomi, że wykryta niezgodność jest problemem.

Brzmi dość technicznie i niezrozumiale, prawda? Mi też się tak wydawało, gdy pierwszy raz usłyszałam o tym na studiach z zarządzania. Na szczęście mój wykładowca jakości był człowiekiem z wielkim darem upraszczania tego, o czym mówi. Nawet jeśli jesteś właścicielką marki czy etatowcem możesz przejąć mądrość tego podejścia i zaadaptować na własne potrzeby. Jak?

Wyobraź sobie, że pojawia się jakiś problem (np. klient kwestionuję Twoją ofertę). Co robisz? Wściekasz się i karzesz mu iść do konkurencji, po czym spotykając się z osobą równie zawiedzioną klientami (np. swoim kumplem) i wysnuwasz teorię, że Wasze usługi są chyba zbyt niszowe. Nie. Nie tędy droga. Jeśli sytuacja na to pozwala, zapytaj klienta z czego wynika jego złość i staraj się rozwiązać problem (niedostosowania portfela klienta do problemów, jakie chce rozwiązać, np. mała marka, która chce pozyskać klientów, ale nie stać jej na strategię pozyskania klientów). Porozmawiaj z tym klientem i rozwiąż problem tam, gdzie się pojawił. Od razu, grzecznie, ale próbując poznać motywy klienta. Skoro trafił w obrąb Twojego biznesu, pewnie miał jakieś motywacje. Co Cię ten klient uczy o Twoim biznesie, czego Cię uczy o rynku?

Inna, przykładowa sytuacja – konkurs na poprowadzenie warsztatów przy wydarzeniu miejskim wygrał inny team? Zaczynasz nienawidzisz ich „nowej, rewolucyjnej metody”, irytuje Cie ich popularność, już wiesz, ilu oni zyskają klientów na tej darmowej reklamie, a ile Ty stracisz? Spokojnie. Co możesz zrobić w takiej sytuacji? Porównać usługi. Wasze warsztaty i ich warsztaty. Dlaczego wybrano ichniejszą ofertę? To jest kwestia czego? Sangenshui tylko brzmi jakoś obco. To prosta metoda usprawnień.

Mindfluess.

To inaczej uważność, już bardziej modne i obecne słowo. Tłumaczone jako uważność czy uważna obecność pozwala dostrzec niuanse, które mają decydujący wpływ na sytuację. Najczęściej cytowana definicja mindfulness określa go, jako szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę. To inaczej nieosądzanie – czyjejś roli / reakcji na sytuacje.

To podejście pozwala dostrzec (mi) doświadczenie płynące zarówno z zewnątrz (inni ludzie), jak i z wewnątrz (własne myśli, uczucia, wrażenia). Nie chodzi o umiejętność skoncentrowania się na danym obiekcie, odczuciu, człowieku. Chodzi o jakość bycia wobec każdego pojawiającego się zjawiska.

Jak często jesteś zaprzątnięta / ty? Musisz być? Czemu jesteś? Skupiasz się na czymś, czy najpierw się nie wyrabiasz, a później machasz skrzydełkami bezradności nad toną papierów? Być może Twoja branża wymaga reakcji na sytuacje, a nie projektowania rozwiązań z wyprzedzeniem. Nie kwestionuję, że tak jest. To Ty znasz swoją branżę najlepiej. Najważniejsze, żebyś miał / a świadomość, że ona właśnie taka jest, a nie, że Ty sobie ją taką ubzdurałaś w reakcji na swoją opieszałość.

Moje gęsto padające pytania.

Ostatnio (chyba) w nadmiarze używam słów / zdań ‚Pod kogo to podlega?’, ‚Czyja to rzecz?’, ‚Na ile decydujesz w tej sprawie?’ ale nawet małe marki / biznesy z duszą zobowiązane są do klarownego i jasnego zarządzania swoim procesem. Czas spędzany w małych, jednoosobowych zespołach, przez ostatnie dwa lata nauczył mnie orientacji na cel i na potrzeby drugiej osoby (Klienta, Partnera w procesie). Czas spędzany w dynamicznej organizacji pozwala mi zaobserwować zupełnie inne zarządzanie – zarządzanie zadaniami.

Inspirujące sąsiedztwo.

Od początku sierpnia mam okazje patrzeć, jak „sąsiadują ze sobą” przeróżne zawody. Kancelaria prawna rzut beretem od second – handu przeuroczej emerytki.

Domowe biuro mamy – pasjonatki nad kancelarią prawniczą.

Firma z branży odnawialnych źródeł energii tuż obok skupu złomu.

Skup złomu obok klubu.

Sklep mięsny w otoczeniu banków (to akurat perełka z ulicy, na której mam mieszkanie).

Mieszalnia lakierów (z kotem na pokładzie ;)) obok firmy z branży odnawialnych źródeł energii.

Te energie mieszają się ze sobą i właśnie takie jest moje nowe miasto. Różne. Chłonę style pracy, które reprezentują różnych ludzi. Uczę się więcej, niż przypuszczałam, że mogę, przeprowadzając się do centrum tego różnorodnego i inspirującego miasta. Ponad wszystko jednak uwielbiam sangenshui i mindfulness.

A Ty? Do jakiego stylu jest Ci najbliżej? Ja wypracowuje własny i nazywam go slow work. Chcesz pracować spokojnie, na luzie i efektywnie? Napisz do mnie, na luziku : ) 

slow work management