PISANE PRZY – TYM

Właśnie wróciłam od dentystki. Ból zęba, który mi dokuczał, wynikał z tego, że się ukruszył. Niespodziewanie. Pewnie znowu próbowałam nim coś otworzyć, a później zapomniałam, że próbowałam i nagle ból. Co ma ząb do (slow) kariery? Metodykę działania – podstawę i korzeń ; ) Już tłumaczę.

O ekspansywnych zębach i zachowawczym działaniu.

Ząb został zaleczony zachowawczo. Dentystka podzieliła się ze mną dalszymi zaleceniami, z których wynika, że naprawdę mam szansę poznać męża w kolejce do dentysty (tyle będzie wizyt) ; ) Zęby. Jeszcze zęby do tego wszystkiego. Do głowy by mi nie przyszło, że moje zęby mogą rozciągać się bardziej, niż u innych ludzi. Rozciągać się tak, że nie dają miejsca ósemce i szóstce, które należy usunąć.

Czy mogłam przewidzieć ekspansywne zęby? Nie. Podobnie, jak nie można przewidzieć niektórych sytuacji na drodze zawodowej i jeśli się zdarzą liczą się wyłącznie postawa i reakcja.

Niemniej jednak – ile razy wykazaliśmy się tą zachowawczością? Ile razy zmienialiśmy coś na lepsze dopiero wtedy, gdy zostaliśmy przyciśnięci do muru? Przyzwyczajenie, przewidywalność, znajomość ‚wroga’ (czymkolwiek by nie był, np. strachem, że w innej pracy się nie sprawdzimy) i brak przestrzeni na to, by się zastanowić, co nas tak naprawdę – wewnętrznie pociąga, sprawiają, że stoimy w miejscu.

Czy wiesz, z czego wynikają Twoje zmiany?

Ja bardzo długo nie chciałam zmieniać tego, co miałam – z wygody. Owszem, było to wygodne, ale dalekie od (poziomu) wygody, który mogłam osiągnąć, gdybym skręciła na inne tory / podjęła inne kroki, zostając wciąż w kręgu tego, na czym mi zależy.

Dopiero kiedy zdecydowałam się na radykalne, szybkie i wymagające niezachwiania zmiany, uświadamiałam sobie, że moje zmiany wynikały po części z szansy, jaką postawił przede mną los, a po części z nadziei, że za tą małą zmianą pójdzie większa – decydująca, znaczna.

Spójrz wstecz. W jakich momentach decydowałaś się na zmiany? Na co te zmiany wpływały? Jakie były okoliczności podejmowania tych decyzji? Co widzisz?

Obraz zdecydowanej dziewczyny, która wiedziała, czego chce czy taką chorągiewkę na wietrze?

Uważasz, że te zmiany wyszły Ci na dobre?

Moje zmiany wyszły mi na dobre. Przeraziłam się. Pewnego dnia się przeraziłam, że moja obecna ekonomika życia może zaważyć na całym moim życiu. Nie dochodziłam do tych wniosków podczas medytacji, to było nagłe i wstrząsające. Zbyt mocno poszłam w tu i teraz. To było dobre, na pewien czas i do czasu. Ten czas właśnie się skończył.

A tak w ogóle to… wszystko przez faceta ; )

Poznałam kogoś. Bliżej. Właściwie znałam zawsze, ale nigdy nie patrzyłam na niego takim wzrokiem. Wzrokiem pełnym podziwu i uznania. Miałam okazje zobaczyć, jak mieszka i trochę więcej posłuchać o jego podróżach i pasjach. Zrozumiałam przy nim (właściwie to nawet obok niego, niezależnie do niego), że ja też chcę wieść takie życie – pełne stabilności, uznania… Odbiłam się w jego oczach, precyzując – okularach przeciwsłonecznych ; ) i zrozumiałam, że oprócz niszowej marki, możliwości dzielenia się z innymi tym samym podejściem do życia (i idącymi za tym twórczymi rozmowami) i mojego sławnego leżaka, to ja mam niewiele więcej. I to, co mam, nadal będę mieć, jeśli zdecyduję się więcej zarabiać. Mając własną markę i pracując na własnych zasadach można zarabiać więcej, ale ja (być może z lenistwa i braku orientacji WYŁĄCZNIE na markę) przebumelowałam sobie kilka lat. Żaden bank nie da mi kredytu. Na wakacjach byłam ostatnio… na studiach, gdy było mi na nie stać. Itd. Było kilka takich powodów, dzięki którym uznałam, że moja marka potrzebuje nowego Domu, nowych założeń i okoliczności, być może wsparcia etatowego. Może ja już nie mam serca do biznesu? I chcę go robić „po godzinach” etatowej – spokojnej i ciekawej pracy? Może chcę pracować z tematami świadomej kariery nie tylko z freelancerami, ale także z ludźmi na etatach? Zmiany, zmiany. Moja marka ma prawo wzrastać razem ze mną. Może należę do ludzi, którzy mogą łączyć etat z freelancingiem – stabilne i przewidywalne z eksperymentalnym i emocjonalnym?

Mam prawo się zmieniać, gubić i zapętlać. I mam także (wewnętrzny, określony sobie z woli) obowiązek zarabiać lepiej. To właśnie dlatego między innymi piszę tego bloga. Moje posty to szczera rozmowa pomiędzy blogerem a czytelnikiem – pomiędzy dwiema osobami, które mają świadomość tego, że do nas należy podjęcie decyzji dotyczących naszego życia. Tylko do nas. Chcę Cię zainspirować do zmian tego, co „ledwo ledwo” na to, co bez zarzutu. Chcę Ci pokazać, że możesz to zrobić lekko i poważnie – bez energii dramatu. 

„Bo mi nie zależało!”

Bo mi nie zależało! – To ostatnio moja ulubiona odzywka, używana już świadomie, choć za pierwszym razem wyrzuciłam ją z siebie spontanicznie.

  • Dlaczego do tej pory nie myślałaś o tym czy tamtym? Np. o tym, że możesz mieć własne mieszkanie?
  • Bo mi nie zależało!

Tak, nie zależało mi, więc się na tym nie koncentrowałam. Przemedytowałam temat, zamówiłam Plan Duszy, (Polecam Kasię STĄD!) zawiesiłam sobie na szyi „różdżkę”, której rolą jest harmonizowanie i … Jest inaczej. Zadałam sobie pytanie ‚Czy aby na pewno nie zależy mi na własnym mieszkaniu (chociażby wynajmowanym)?’ Zależy. Co jest do zrobienia, by móc to osiągnąć? Ach, to i to. Czy jest to droga dla mnie…? Jest.

Szkłem pupy nie utrzesz.

To jedno z powiedzeń, które często słyszę na Wsi Spokojnej, Wsi Szczęśliwej. Oznacza mniej więcej tyle, że szukając tymczasowych rozwiązań, oddalasz się od rozwiązania, które uzdrowi Twoje życie. Nareszcie to pojęłam. Szkłem pupy nie utrzesz, Jagna. Tylko mądre cele sprawiają, że roztacza się przed nami mądra droga. Jeśli jesteś, jak taka delikatna trawka na wietrze, niewiele będzie zależało do Ciebie.

Szukasz, czy chcesz znaleźć? Próbujesz czy mierzysz się z czymś? Mierzysz się z czymś czy przyczyniasz się do tego, żeby działało?

Zwróć uwagę na konstrukcję tych pytań i na ładunek pojedyńczych słów.

Od jakiegoś czasu szukasz pracy i często powtarzasz, że jej szukasz? I wciąż szukasz. Wszechświat dostraja się do Twojej prośby, daje Ci więcej okazji do SZUKANIA i samego SZUKANIA (zmagań, weryfikacji, trefnych ofert) jest w Twoim życiu więcej. A może chcesz znaleźć? Wiesz, jaką pracę chcesz znaleźć – masz ją już przemyślaną? Widzisz siebie na danym stanowisku – w akcji? Oto różnica. Próbujesz rozkręcić swoją markę? To na próbach się skończy. Mierzysz się z rynkiem? Możesz być pewna, że jak to w zawodach siłowych bywa stracisz siły i wylejesz siódme poty. Przyczyniasz się do tego, żeby działało? Wspaniale! Jesteś świadoma potrzebnej aktywności i gotowa na zaangażowanie. Aktywność i zaangażowanie to dobre słowa – wspierające, wpływające na ruch.

Słowa są niezwykle istotne. Ważące. Choć kreacją tekstu dla biznesu, jak również kreatywnym pisaniem zajmuję się już 10 lat, dopiero teraz zrozumiałam, że słowa mają nie tylko znaczenie, one mają wagę i sprawczość. Nie służą tylko do tego, by opowiadać historie, odtwarzać bieg wydarzeń. Słowa sprawiają, że bieg wydarzeń jest przez nas projektowany.

Wyobraź sobie staruszkę, która mówi o swojej wnuczce, że jest biedna i mówi tak tylko dlatego, że wnuczka nie pracuje w jakimś urzędzie, gdzie ludzie mówiliby jej uprzejme ‚dzień dobry’. Pewna, że wnuczka potrzebuje pieniędzy, daje jej od czasu do czasu 100 / 200 zł, generując energię wsparcia, ale i energię opieki, niedowierzania, że wnuczka i bez tej urzędowej posady radzi sobie doskonale. Gdyby taka babcia miała dla swojej wnuczki więcej dobrego słowa i czasu bez nakładania własnej wersji jej życia, ta energia byłaby inna. Cenniejsza, jasna, wskazująca na aktywność wnuczki. Taka energia mogłaby wytworzyć dla tej wnuczki nie 100, a 1000 zł. Słowa. Idące za nimi znaczenia i energię. Oto, co wciągnęło mnie ostatnio decyzyjnie i organizacyjnie.

Tworzę nową markę – SLOW WRITE.

Razem z moją biznesową, bratnią duszą – Manuelą (link do miejsca w sieci Manu) tworzymy razem markę SLOW WRITE, która będzie miała w swojej ofercie między innymi analitykę biznesową pod kątem używanych słów, storytelling dla marek i konsultacje dla copywriterów.

Moje zmiany zawodowe i osobiste aspiracje wymagają dzielenia swojego życia pomiędzy wieś oraz miasto i posiadania własnego adresu. Slow kariera będzie nadal slow, ale to będzie takie slow sprzyjające, pomyślne, zatopione w dobrobycie. Do tej pory to było takie slow zastane – wiejskie, pełne prostoty i machania ręką. Pozwólmy sobie na dojrzewanie i ewoluowanie… Po prostu.. Jest lato, zboża dojrzewają. Bociek i kot dzielą ze sobą jedną łąkę, szukając na niej innego pożywienia. Jest pięknie. I będzie pięknie. Po prostu trochę inaczej.