PISANE PRZY – TYM

A mi pozwól wybrać samemu
Nie dałem by zabili mi marzenia
Nie ma takich warunków, których nie można by pozmieniać
Nie patrz na mnie
Jestem tylko typem co ma farta

Pół życia na żywo
Drugie pół – na kartkach
Nie gaś w sobie żadnej pasji, bo to zbrodnia
Dusza po prostu musi płonąć w tobie jak pochodnia 

Moja droga pełna upadków na bruku
A ty głos rozsądku znasz tylko ze słychu
Cokolwiek by nie dał los, nie tracę oddechu
Idę pisać
Anioł nie schodzi z parapetu

Energia słowa tworzy energię marki / sprawowanych obowiązków / procesu.

Mam kumpla, w rozmowach z którym zawsze wychodzą nam jakieś „perełki”. Po niemal roku znajomości czasami posługujemy się wyłącznie słowami – kluczami i wszystko jasne. Nasze hasła i zwroty, które mają swoje tło, a nierzadko swoją legendę – stają się czasami hasłami przewodnimi do narracji marek, którym przewodniczę. A już na pewno tworzą klimat – energetykę, która chcąc nie chcąc przenika nasz work – life balance. Ów kumpel jest moją Muzą Dystansu.

Właśnie tak było z hasłem ‚- Pracujesz? – Nie, nie ten charakter.’ Rozmawialiśmy o relacjach, wzajemnych wyborach związkowych. W każdej damsko – męskiej relacji prędzej czy później przychodzi taki moment, w którym na mężczyznę / kobietę, którego ma się przed sobą, patrzy się „potencjalnie”. A my, zgodnie stwierdziliśmy, że szczęśliwej pary to by z nas nie było. Za dużo w nas miłości do sarkazmu i ironii.

  • Nie, nie ten charakter na „moją”.
  • Nie, nie ten charakter na „mojego”.

I fajnie. Uwielbiam slow work, więc swego czasu na niemile widziane pytania ‚Pracujesz?’ odpowiadałam ‚Nie, nie ten charakter.’ Nie ten charakter, żeby próbować dorównać albo przeforsować. I nie ten charakter, żeby tłumaczyć się z oczywistości. To było wspaniałe doświadczenie. Slow workować przed dwa lata i wykruszyć z mojego życia tych, których pociągały tylko pieniądze, lans i powierzchowność. Nie twierdzę, że każde pytanie zadane w ten sposób było niewłaściwe. One są naturalne, zwykłe. Wyczuwałam pytania podszyte brakiem wiary. I mówiłam ‚Nie, nie ten charakter.’ Podejście slow to pewność, spójność i świadomość. 

Podejście slow może być odbierane jako brak pracy (brak zajęcia / brak zajęcia się czymś w danym czasie).

Jako, że każde z nas – ja i wspomniany kumpel – ma slow markę, kiedyś rozmawialiśmy o tym, jak podejście w stylu slow może być odbierane, jako nie-praca, brak pracy. A osoba, która ma slow – markę (slow – biznes) jako ktoś taki, kto niczym szczególnym się nie zajmuje, ponieważ na pierwszy rzut oka nie widać atrybutów, które potwierdzałyby jego status. I co („najgorsze”) ma czas, żeby cieszyć się życiem, prowadzić spontaniczne rozmowy, leżeć w słońcu. 

Tymczasem slow marka to luksus niepozorności, luzu i brak presji ciągłego bycia „kimś” dla innych. Wystarczy, że jesteś kimś dla siebie. Każdy jest kimś. To sukces, że możesz sobie na to pozwolić. A ‚całej reszcie’ guzik do Twoich pieniędzy. Jeśli się o nie pytają, to oznacza, że nigdy z nimi nie imprezowałeś / nie byłeś/aś na zakupach.

Ci, którzy zarządzają swoją marką rzadko przebywają w jakimś ustrukturyzowanym i formalnym miejscu reprezentującym markę. Często po prostu nie chcą go mieć, wybierają workcation albo pracę z domu. Widać ich w miejscach, gdzie odpoczywają, zbierają inspiracje, albo po prostu „sobie są”. Postronni mogą sobie wyrobić niesprawiedliwe zdanie o ich pracy na podstawie tego, co widzą. Po prostu nie mają pełnego obrazu. 

A pełen obraz ma się dopiero, kiedy powstrzyma się od ocen i postawi na poznanie. Moja marka SLOW KARIERA staje się teraz wiejsko – miejska. I widzę tę różnicę w postrzeganiu pracy, ról. Uwielbiam miasto za to, że nowi znajomi / obcy ludzie / znajomi znajomych właściwie ZAWSZE zakładają, że jest się kimś / robi się coś ze swoim życiem. Odbijają we mnie siebie – ludzi świadomych, umiejących reagować na sytuację i pewnych swoich możliwości. Nie twierdzę, że tak jest w każdym mieście i że każdy mieszkaniec miasta ma takie podejście, ale tendencja jest jednoznaczna. 

Miejski slow – work.

Ostatnio miałam okazję poznawać inną wersję stylu slow pracy.
Ostatnio miałam przyjemność odkryć, że slow jest czymś więcej, niż wcześniej przypuszczałam (sama to ustrukturyzowałam w stosunku do mojej marki).

(Slow) praca to nie tylko efektywność / wizyjność / struktura / waga stanowiska.

Nie tylko.

Także.

Procentowo.

Efektywności nie było by bez wizyjności.

Wizyjności bez śmiałości.

Śmiałości bez rzetelnej oceny czynników zewnętrznych i wewnętrznego potencjału.

Struktura bez drobnych elementów zupełnie by się rozsypała.

Waga stanowiska bez autorytetu sprawiła by, że stanowisko stało by się narzędziem.

Praca jest zawsze (dla kogoś, w strukturze, w kontekście produktu) czymś więcej, niż nam – postronnym się wydaje. W odniesieniu do czyjejś pracy zawsze w jakiś sposób będziemy postronni, ważne by zrozumieć sposób działania, motywacje i moment Drugiej Osoby, na którą patrzymy. I jej pracę. Łatwo powiedzieć, że ktoś jest „tylko” / „kimś tam”. Ale warto, zanim to powiemy, zadać sobie pytania: Kim ten ktoś jest w strukturze? / Jak dochodził do miejsca, w którym jest? / Ile w danej sytuacji (wynikowo) jest jego decyzji, a ile szczęśliwego trafu. 

Często używając słowa widzimy rolę / stanowisko / miejsce, w którym ktoś pracuje. Mamy obraz stworzony na podstawie jakiegoś konkretu. Chcemy wiedzieć KTO GDZIE I ZA ILE. Tymczasem każda praca jest dobra, pod warunkiem, że jest dobrze wykonywana. Każda praca jest ważna. Ta widoczna i ta niewidoczna. Wiele mądrych kobiet, które wspieram twierdzą, że pewnych zawodowych wyborów dokonały dla siebie. Wyłącznie dla siebie. Wiele kobiet (ludzi) robi „niespecjalnie znaczące rzeczy”, które dla nich są życiową rolą.

Niespecjalnie znaczące rzeczy.

Mam jak-siostrę, wychowałyśmy się „dom w dom” na Wsi Spokojnej, Wsi Szczęśliwej. Powiedziała kiedyś, że ona woli być małą rybą, która płynie razem z dużymi, niż rekinem wśród innych rekinów. Nie każda praca może być slow. Nie każda praca nacechowana jest tą wizyjnością, energią i uważnością. Bywają stanowiska, które są slow nie z zamiaru, a dlatego, że nie zawsze trzeba mieć spięty tyłek i mankieciki. Niespecjalnie znaczące rzeczy mogą mieć znaczenie dla tych, kto je wykonuje. Waga może ważyć nie tylko nazwę, ale zdolność reagowania w sytuacjach / postawę / inicjatywę. Waga waży momenty.

Znienawidzenie etatów.

Wśród freelancerów, właścicieli własnych marek i wolnych duchów panuje jakieś takie krzywdzące przekonanie, że etat to sznur zawiązany na szyję. Ich przekonania wynikają z wcześniejszych doświadczeń korporacyjnych albo pracy (ich bądź znajomych) niezgodnej z własnymi talentami i wartościami. A. Uwaga. Szczęśliwi etatowcy istnieją! Bywają zmęczeni, wypaleni, może nie zarabiają tyle, ile ich znajomi / sąsiedzi / członkowie rodziny, ale to jest ich wybór i radość – ta stabilność, atmosfera. A są i tacy, co zarabiają lepiej, niż ich koledzy freelancerzy.

Często zostajemy freelancerami / właścicielami, żeby zarobić lepiej i uwolnić się od zależności i rytmu. Taka motywacja zaprowadza nas w kozi róg, ponieważ żeby zarabiać trzeba rozumieć pewne zależności, a rytm (systematyka) prowadzą do efektów.

W przyszłości będę więcej pisać o odczarowywaniu obrazu etatów, które ma większość moich czytelników.

A Ty, co sądzisz o etacie, a co o freelansie?

Nie wiesz, czy etat jest dla Ciebie?

Próbowałeś już „być na swoim”, ale spadałeś / aś z deszczu pod rynnę?

Wahasz się, czy odejść z etatu / wrócić na niego?

Zapraszam Cię do rozmowy : )

TRENING KARIERY

Jeżeli już mówimy o slow podejściu do pracy, miejmy na uwadze czyjeś slow podejście do swojej pracy.

Bywa, że będąc mocno świadomi swojego momentu rozwoju zawodowego, sceptycznie patrzymy na wybory innych. Za szybko dopuszczamy się ocen i wniosków, zamiast dostrzec to, w czym kto jest po prostu dobry.

Ile w nas pewności, że ktoś się marnuje na danym stanowisku? Ile w nas przekonania, że ta praca trafiła mu się, jak ślepej kurze ziarno? To tylko nasze spojrzenie. Każda zawodowa historia ma swoje motywacje, złote momenty i momenty „totalnej czarnej dupy”, z których wyszły obronną ręką do tego stopnia, że teraz są czyjąś prawą ręką.

Podsumowując: Pracujesz slow, kiedy rozumiesz to, co robisz i kiedy inni rozumieją to, co Ty robisz. Chcesz nauczyć się pracować slow? Zapraszam do rozmowy, przybliżę Ci w jaki sposób możesz wprowadzić styl slow do swojej pracy. Odezwij się poprzez fanpejdż (tutaj).

Życzę Ci slow w tym, co robisz, cokolwiek robisz : * Każda praca jest ważna, jeśli Ty przypisujesz jej wagę. Życzę Ci, żebyś brzmiał / a pewnie i by towarzyszyła Ci świadomość, że jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu.