Witaj, zalatany Freelancerze.

Jeśli miotasz się pomiędzy tym, na kim się wzorować, a stworzeniem swojej niszy – będę miała dla Ciebie kilka wskazówek. Wyniosłam je z konsultacji, których celem było podniesienie moich umiejętności sprzedażowych. Korzystaj, może uszczkniesz coś dla Ciebie. Nie wiem, jakie Ty masz podejście do rad, ale ja mam takie „Nie słucham rad od tych, którzy nie osiągnęli tego, o czym ja marzę.” ; )

Co pragniesz osiągnąć, Freelancerze? Ja dorobiłam się luzu, możliwości spania do południa i komfortu pracy z inspirującymi ludźmi. Dążysz do tego samego? Jeżeli tak – rzuć okiem na listę kwestii, o których jako EFEKTYWNY freelancer nie możesz zapomnieć.

„Wydawać by się mogło…” ‐ Czyli o tym, ile łyknęłam mitów, zanim to, co robię zaczęło mi się opłacać.

Wydawać by się mogło, że w działalności na własną rękę najważniejsze to oferować wyjątkowe usługi, które wyróżniają się na rynku. Owszem. Wydawać, by się mogło, że we freelancingu liczą się zdolności skupienia się na wykonaniu zlecenia „na wysoki połysk” (oferując wysoką jakość). Tak, też. Niemniej jednak, jeśli zaczynasz bądź w przypadku, gdy już wszystko Cię przytłacza, warto pamiętać o jeszcze kilku aspektach.

Punkt widzenia klienta.

Punkt widzenia klienta powinien być Twoim punktem wyjścia. Korzyści przyniesie Ci myślenie przez pryzmat potrzeb klienta. Na co brakuje mu czasu, za co jest gotów zapłacić? Jakie aspekty jego działalności zwyczajnie kuleją?

Zrób listę 5 branż, w których mógłbyś się odnaleźć ze swoimi usługami. Do każdej branży dopisz 2, 3 firmy. Zadzwoń do nich. Zapytaj, czy w jakichś sposób możesz uzupełnić ich ofertę, czy wesprzeć w dotychczasowych działaniach. Bądź świadomy atutów swojej oferty, negocjuj z nastawieniem na zysk dla siebie, ale mając na uwadze interesy klienta. Trudne? Trudne. Ale kształtujące i wynikowe, po prostu zadziała. O to tu chodzi, w tej całej walce o niezależność i możliwość decydowania.

Freelancer musi mieć oczy dookoła głowy i funkcjonować w trójkącie moja oferta – potrzeby rynku – konkretny klient, któremu może coś zaproponować.

Cele współpracy.

Określiłeś, co potrafisz? Zaprezentowałeś to w sposób, który klienta zachęci? To teraz zastanów się, jakie są cele współpracy na linii Ty – klient. Na czym mu może zależeć? Komu zaufa? Co może go przekonać, w jaki sposób podparte doświadczenie w danym temacie? Bycie freelancerem to w 90 % orka w imię klienta i na chwałę klienta.

Jeśli spodziewałeś się brylowania w świetle własnych wyborów, to sory, stary, ale Ciebie w tym biznesie jest tyle, ile opłacalności współpracy. Boli, ale warto to wiedzieć.

Lubisz się bujać na samozachwycie i wzrastaniu w oczach znajomych? Długo tak nie pociągniesz, prędzej czy później odetną Ci prąd. Może w tym specyficznym zajęciu bardziej chodzi o wolność i luz, niż nie chodzi o wolność czy luz. Mimo to – celem jest cash flow.

Cały Twój talent to minimum, próg wejścia.

To, że robisz coś w miarę przyzwoicie jeszcze niczego Ci nie gwarantuje i nie zapewnia.

Sukces tkwi w dotarciu do klienta. Sukces tkwi w zbadaniu, czego on tak naprawdę potrzebuje. W precyzyjnej i konkretnej odpowiedzi na to zapotrzebowanie.
Podziel Twoich potencjalnych klientów na tych, którzy:

  • Domyślasz się, że mogą czegoś potrzebować. Tak z logicznego punktu widzenia, np. Projektujesz strony internetowe? Uderz do osoby, która oferuje treści na stronę. Twoim klientem mogą być także „partnerzy równolegli”, inni freelancerzy.
  • Jeszcze nie wiedzą, że zamówienie u Ciebie danej usługi zwiększy ich sprzedaż. Widzisz, że Twoja ulubiona kawiarnia na FB publikuje zdjęcia potraw? I tylko zdjęcia? Zaproponuj im opisy. Są klienci, którzy podejmują decyzje zakupowe na podstawie tego, co przeczytają.

Z całym szacunkiem efektowne „podanie” Twoich usług w sieci może zwiększyć zainteresowanie Twoją osobą, może po prostu przyciągnąć. Ale nie przełoży się na zysk. Na zysk przełoży się efektywne działanie.

Ot, cała filozofia. Bez krytycznego podejścia do siebie może być pod górkę. Zależysz od klientów. Nikt Tobą nie dyryguje, sam sobą dyryguj. Ale nie bądź rozedrgany. Popierdółkom i ludziom z „prawiczkowym wąsem w CV” płacą mniej.